Część 4. O zawodowym wypaleniu,
Cieszyła się na wyjazd jak ta głupia! Z jednej strony, zostawiała za sobą dom, dzieci i męża (tak tak drodzy Państwo! Urzędnik, choć wydać się to może dziwne, też ma życie prywatne!), a z drugiej – przed nią 2 wolne wieczory w Goszofie. Goszóf lubiła średnio. Znała w ogóle. Powyższe braki rekompensował jednak skład zespołu kontrolnego. Skład był mieszany, choć pierwiastek żeński przeważał. Wespół więc z tym pierwiastkiem uknuła plan następujący – kontrola sprawnie i rzeczowo, a wieczorkiem - relaks, wino, klocki (!), basen, sauna i może solarium. Na taki wypas, dnia powszedniego nie mogła sobie pozwolić z racji wskazanych powyżej: domu, dzieci i męża…